Dom przy cmentarzu, T.II cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 9
Tak rozmawiając doszli do domu ”Pod Młynem” nad rzeką, w pobliżu Knockmaroon.
Gdy Lowe dowiedział się, że Toole ma zamiar złożyć tam wizytę, oddał wodze małemu obdartusowi z Chapelizod, zsiadł z konia i poszedł razem z doktorem. Pani Nutter leżała w łóżku.
— Przekaż moje uszanowanie swej pani — rzekł Toole — i powiedz, że zajrzę do niej za pięć minut, jeśli pozwoli.
Lowe z doktorem wyszli zatem do ogrodu i zeszli ramię w ramię nad brzeg rzeki.
— Ha! Spójrz pan na to! — szepnął dość głośno Toole wzdrygając się; ścisnął przy tym bardzo mocno ramię Lowe'a i wygląda, jakby ujrzał upiora.
W błocie widoczny był ów osobliwy ślad stopy, który dostrzegli już poprzednio w parku. Zapadło dłuższe milczenie, podczas którego Lowe pochylił się, by zbadać ślad.
— Niech to diabli... wie pan... biedna pani Nutter, eh? — odezwał się Toole i zawahał.
— Musimy to zapisać... to poważna sprawa — powiedział pan Lowe, utkwiwszy w Toole'u twarde spojrzenie.
— Z pewnością, sir — odrzekł doktor opanowawszy się. — Nie chciałbym występować przeciw niemu, wie pan, lecz to jest godne uwagi. Niech to diabli, sir, jeśli będę wezwany, powiem całą prawdę prosto z mostu, tak jak pan, sir... każdy drobiazg, sir.
Zakończył przekleństwem, był zaczerwieniony i spocony.
Sędzia otworzył notatnik, wyciągnął wzór podeszwy, starannie przyłożył do śladu i przywoławszy Toole'a powiedział:
— Widzi pan.
Toole pośpiesznie kiwnął głową. Wówczas nadeszła służąca z prośbą, by zechciał odwiedzić jej panią.
— Moja dobra kobieto — rzekł Lowe — proszę tu spojrzeć. Czyjej stopy to jest ślad? Czy wiesz?
— Och, oczywiście że wiem. Czyż to nie buty mojego
Gdy Lowe dowiedział się, że Toole ma zamiar złożyć tam wizytę, oddał wodze małemu obdartusowi z Chapelizod, zsiadł z konia i poszedł razem z doktorem. Pani Nutter leżała w łóżku.
— Przekaż moje uszanowanie swej pani — rzekł Toole — i powiedz, że zajrzę do niej za pięć minut, jeśli pozwoli.
Lowe z doktorem wyszli zatem do ogrodu i zeszli ramię w ramię nad brzeg rzeki.
— Ha! Spójrz pan na to! — szepnął dość głośno Toole wzdrygając się; ścisnął przy tym bardzo mocno ramię Lowe'a i wygląda, jakby ujrzał upiora.
W błocie widoczny był ów osobliwy ślad stopy, który dostrzegli już poprzednio w parku. Zapadło dłuższe milczenie, podczas którego Lowe pochylił się, by zbadać ślad.
— Niech to diabli... wie pan... biedna pani Nutter, eh? — odezwał się Toole i zawahał.
— Musimy to zapisać... to poważna sprawa — powiedział pan Lowe, utkwiwszy w Toole'u twarde spojrzenie.
— Z pewnością, sir — odrzekł doktor opanowawszy się. — Nie chciałbym występować przeciw niemu, wie pan, lecz to jest godne uwagi. Niech to diabli, sir, jeśli będę wezwany, powiem całą prawdę prosto z mostu, tak jak pan, sir... każdy drobiazg, sir.
Zakończył przekleństwem, był zaczerwieniony i spocony.
Sędzia otworzył notatnik, wyciągnął wzór podeszwy, starannie przyłożył do śladu i przywoławszy Toole'a powiedział:
— Widzi pan.
Toole pośpiesznie kiwnął głową. Wówczas nadeszła służąca z prośbą, by zechciał odwiedzić jej panią.
— Moja dobra kobieto — rzekł Lowe — proszę tu spojrzeć. Czyjej stopy to jest ślad? Czy wiesz?
— Och, oczywiście że wiem. Czyż to nie buty mojego
www.archangelica.pl


