Dom przy cmentarzu, T.II cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 8
ROZDZIAŁ LVII
W KTÓRYM DOKTOR TOOLE I PAN LOWE ODWIEDZAJĄ DOM ”POD MŁYNEM” I SPOSTRZEGAJĄ TAM COS GODNEGO UWAGI
Po nabożeństwie doktor Toole udał się do domu ”Pod Młynem”, aby złożyć popołudniową wizytę biednej małej pani Nutter. W drodze dogonił go sędzia Lowe, który wyszedł na przechadzkę ze swym dużym płowym psem myśliwskim.
— Czy są jakieś nowiny o Nutterze? — spytał, gdy już odwiecznym zwyczajem podzielili się uwagami o pogodzie.
— Ani słowa — rzekł doktor — nie wiem, co o tym sądzić. Lecz pan wie, co ludzie myślą. Ostatnie miejsce, gdzie go widziano, to jego własny ogród. Rzeka była piekielnie wezbrana w piątek wieczorem, a w miejscu gdzie stał, jest dostatecznie głęboka, zapewniam pana; często się tam kąpałem, gdy byłem chłopcem. Był bardzo przygnębiony, biedaczysko; mówiąc między nami, miał niezwykle stanowczy charakter i był zgorzkniały. To do niego podobne, zrobienie skoku na drugi świat, gdyby mu na to przyszła ochota, a jak pan wie, jego kapelusz wyłowiono z wody dość daleko stąd. Przeszukali rzekę następnego ranka, lecz tfu! było to niedorzecznością i urojeniem; była przecież wystarczająco wysoka woda, by po godzinie znieść go aż do Ringsend. Był ostatnio bardzo markotny, jak powiedziałem — to podły zamiar, sir, próba usunięcia go ze stanowiska u lorda Castlemallarda; lecz to już przeszło, minęło; prócz tego mam powód przypuszczać, że był jak gdyby wzburzony... nie mogło to być spowodowane kłótnią... biedna Sally Nutter jest na to zbyt łagodna i spokojna; lecz... coś... jakieś poruszenie... lub złe wiadomości... lub coś innego... tuz przed jego wyjściem z domu; cóż, biedny Nutter, jak pan widzi, wygląda na to, że uczynił coś zbyt pochopnie.
W KTÓRYM DOKTOR TOOLE I PAN LOWE ODWIEDZAJĄ DOM ”POD MŁYNEM” I SPOSTRZEGAJĄ TAM COS GODNEGO UWAGI
Po nabożeństwie doktor Toole udał się do domu ”Pod Młynem”, aby złożyć popołudniową wizytę biednej małej pani Nutter. W drodze dogonił go sędzia Lowe, który wyszedł na przechadzkę ze swym dużym płowym psem myśliwskim.
— Czy są jakieś nowiny o Nutterze? — spytał, gdy już odwiecznym zwyczajem podzielili się uwagami o pogodzie.
— Ani słowa — rzekł doktor — nie wiem, co o tym sądzić. Lecz pan wie, co ludzie myślą. Ostatnie miejsce, gdzie go widziano, to jego własny ogród. Rzeka była piekielnie wezbrana w piątek wieczorem, a w miejscu gdzie stał, jest dostatecznie głęboka, zapewniam pana; często się tam kąpałem, gdy byłem chłopcem. Był bardzo przygnębiony, biedaczysko; mówiąc między nami, miał niezwykle stanowczy charakter i był zgorzkniały. To do niego podobne, zrobienie skoku na drugi świat, gdyby mu na to przyszła ochota, a jak pan wie, jego kapelusz wyłowiono z wody dość daleko stąd. Przeszukali rzekę następnego ranka, lecz tfu! było to niedorzecznością i urojeniem; była przecież wystarczająco wysoka woda, by po godzinie znieść go aż do Ringsend. Był ostatnio bardzo markotny, jak powiedziałem — to podły zamiar, sir, próba usunięcia go ze stanowiska u lorda Castlemallarda; lecz to już przeszło, minęło; prócz tego mam powód przypuszczać, że był jak gdyby wzburzony... nie mogło to być spowodowane kłótnią... biedna Sally Nutter jest na to zbyt łagodna i spokojna; lecz... coś... jakieś poruszenie... lub złe wiadomości... lub coś innego... tuz przed jego wyjściem z domu; cóż, biedny Nutter, jak pan widzi, wygląda na to, że uczynił coś zbyt pochopnie.
www.archangelica.pl


