Dom przy cmentarzu, T.II cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 5
ROZDZIAŁ LVI
PROBOSZCZ WALSINGHAM I CHRZEŚCIJANIE Z CHAPELIZOD ZBIERAJĄ SIĘ NA GŁOS ŚWIĘTEGO DZWONU, A WAMPIR SIEDZI W KOŚCIELE
Następnego dnia dzwon niedzielny z pokrytej bluszczem dzwonnicy w Chapelizod wezwał wszystkich wiernych do zajęcia miejsc w kościele. Miejsce Sturka było puste — już nań nie czekało — i pani Sturk także była nieobecna. Lecz mała grupka ich dzieci, którym sąsiedzi przypatrywali się z czułą ciekawością, przyszła do kościoła. Lord Townsend zasiadł w fotelu wicekróla, otoczony świtą stojącą w głębi; wyglądał okazale w peruce i z gwiazdą na piersi, a wielu co ciekawszych chrześcijan przypatrywało mu się, zerkając sponad modlitewników. Mała ławka Nuttera pod chórem była pusta, podobnie jak ławka Sturka. Te nagle opustoszałe miejsca miały swą wymowę i wielu spośród zebranych w kościele napotykając wzrokiem ową posępną, milczącą pustkę, nie mogło powstrzymać myśli, które poczynały błądzić daleko stąd, by wreszcie doprowadzić ich w dziwnym, posępnym tańcu do lasku Butcher's Wood, gdzie w krzakach głogu pośród wilgotnej nocy leżał Sturk w kamaszach, upudrowany, unurzany we krwi, gdzie brzęczały chrząszcze i gdzie nie dostrzegał go nikt prócz błyszczących oczu winowajcy przemykającego się jak cień wśród drzew.
Kazanie wielebnego Walsinghama miało związek ż podwójną tragedią tego tygodnia: przypuszczalną śmiercią Nuttera przez utonięcie oraz zamordowaniem Sturka. W przemówieniach swych proboszcz ujawniał niekiedy osobliwą wiedzę, czym działał budująco na część słuchaczy, pozostałych zaś napełniał szczerym zdumieniem.
— Możemy modlić się o deszcz — powiedział kiedyś przy jakiejś sposobności, już po odczytaniu kolekty — ”i o inne działania żywiołów z pokorną wiarą. Gdyż, jeśli to prawda, co opisują rzymscy kronikarze, że ich wróżby mogły z pomocą pewnego rytuału i zaklęć sprowadzić burzę z piorunami, i jeśli to pewne, że król Porsenna z powo-
PROBOSZCZ WALSINGHAM I CHRZEŚCIJANIE Z CHAPELIZOD ZBIERAJĄ SIĘ NA GŁOS ŚWIĘTEGO DZWONU, A WAMPIR SIEDZI W KOŚCIELE
Następnego dnia dzwon niedzielny z pokrytej bluszczem dzwonnicy w Chapelizod wezwał wszystkich wiernych do zajęcia miejsc w kościele. Miejsce Sturka było puste — już nań nie czekało — i pani Sturk także była nieobecna. Lecz mała grupka ich dzieci, którym sąsiedzi przypatrywali się z czułą ciekawością, przyszła do kościoła. Lord Townsend zasiadł w fotelu wicekróla, otoczony świtą stojącą w głębi; wyglądał okazale w peruce i z gwiazdą na piersi, a wielu co ciekawszych chrześcijan przypatrywało mu się, zerkając sponad modlitewników. Mała ławka Nuttera pod chórem była pusta, podobnie jak ławka Sturka. Te nagle opustoszałe miejsca miały swą wymowę i wielu spośród zebranych w kościele napotykając wzrokiem ową posępną, milczącą pustkę, nie mogło powstrzymać myśli, które poczynały błądzić daleko stąd, by wreszcie doprowadzić ich w dziwnym, posępnym tańcu do lasku Butcher's Wood, gdzie w krzakach głogu pośród wilgotnej nocy leżał Sturk w kamaszach, upudrowany, unurzany we krwi, gdzie brzęczały chrząszcze i gdzie nie dostrzegał go nikt prócz błyszczących oczu winowajcy przemykającego się jak cień wśród drzew.
Kazanie wielebnego Walsinghama miało związek ż podwójną tragedią tego tygodnia: przypuszczalną śmiercią Nuttera przez utonięcie oraz zamordowaniem Sturka. W przemówieniach swych proboszcz ujawniał niekiedy osobliwą wiedzę, czym działał budująco na część słuchaczy, pozostałych zaś napełniał szczerym zdumieniem.
— Możemy modlić się o deszcz — powiedział kiedyś przy jakiejś sposobności, już po odczytaniu kolekty — ”i o inne działania żywiołów z pokorną wiarą. Gdyż, jeśli to prawda, co opisują rzymscy kronikarze, że ich wróżby mogły z pomocą pewnego rytuału i zaklęć sprowadzić burzę z piorunami, i jeśli to pewne, że król Porsenna z powo-
www.archangelica.pl


