Dom przy cmentarzu, T.II cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 36
ROZDZIAŁ LXII
O UROCZYSTYM POSTANOWIENIU, KTÓRE KAPITAN DEVEREUX PODJĄŁ, SKŁADAJĄC OFIARĘ BOGOM SWEGO DOMOWEGO OGNISKA
Gdy Devereux wszedł do swego salonu i zapalił świece, pogrążony był w czarnym i gorzkim nastroju. Przez chwilę stał przy oknie, bębniąc pakami w szybą i spoglądając w kierunku koszar, gdzie nadal trwała zabawa, lecz myślami błądził gdzie indziej, a wszystkie jego myśli przepojone były owymi przedziwnymi wyrzutami sumienia i złymi przeczuciami, które go ostatnio nie odstępowały — i nie bez istotnej przyczyny.
”To był ostatni raz. Straszne było spotkanie z biedną Nan. Muszę... (przysięgam... istotnie, uczciwie muszę... tylko jedną szklaneczkę, by uspokoić serce. Z umiarem każdemu wolno pić... szczególnie, gdy ma strapienie, a nie ma innej pociechy... jedną szklaneczkę, nie więcej... do diabła!”
Tak oto nasz przystojny mizantrop popijał małymi łykami tę jedną szklaneczkę koniaku — nie rozcieńczonego wodą, co z przykrością stwierdzam — aż wysączył wszystko do ostatniej kropli. Następnie zaś usiadł przy kominku, rozniecił ogień grzebiąc i kłując palenisko, jak gdyby z goryczą czynił to żywej istocie, póki płomień nie wzbił się w górę, przykuwając jego wzrok i pozwalając mu oddać się marzeniom; usiadł zatem na powrót z rękoma w kieszeniach i stopami na kracie kominka, patrząc przez żelazne pręty na szczyty i pieczary Plutosa.
”Pozwoliłem sobie dziś wieczór, lecz jutro już nie. To przeklęty nawyk i nie pozwolę, aby mnie powalił. Nie, nigdy nie zwalczałem go szczerze, tak jak teraz zamierzam to uczynić... to całkiem łatwe, jeśli tylko ma się silną wolę.”
Tak więc siedział przed kominkiem, rozmyślając jedynie o swym spowodowanym 'goryczą zamierzeniu, albowiem zaraz przypomniał sobie, że wypita przezeń szklaneczka nie była całkiem pełna, wstał więc buńczucznie i powiedział:
”Będziemy pić uczciwie, bardzo proszę... jedną szklaneczkę... tylko jedną... lecz to, do licha... cały puchar”.
O UROCZYSTYM POSTANOWIENIU, KTÓRE KAPITAN DEVEREUX PODJĄŁ, SKŁADAJĄC OFIARĘ BOGOM SWEGO DOMOWEGO OGNISKA
Gdy Devereux wszedł do swego salonu i zapalił świece, pogrążony był w czarnym i gorzkim nastroju. Przez chwilę stał przy oknie, bębniąc pakami w szybą i spoglądając w kierunku koszar, gdzie nadal trwała zabawa, lecz myślami błądził gdzie indziej, a wszystkie jego myśli przepojone były owymi przedziwnymi wyrzutami sumienia i złymi przeczuciami, które go ostatnio nie odstępowały — i nie bez istotnej przyczyny.
”To był ostatni raz. Straszne było spotkanie z biedną Nan. Muszę... (przysięgam... istotnie, uczciwie muszę... tylko jedną szklaneczkę, by uspokoić serce. Z umiarem każdemu wolno pić... szczególnie, gdy ma strapienie, a nie ma innej pociechy... jedną szklaneczkę, nie więcej... do diabła!”
Tak oto nasz przystojny mizantrop popijał małymi łykami tę jedną szklaneczkę koniaku — nie rozcieńczonego wodą, co z przykrością stwierdzam — aż wysączył wszystko do ostatniej kropli. Następnie zaś usiadł przy kominku, rozniecił ogień grzebiąc i kłując palenisko, jak gdyby z goryczą czynił to żywej istocie, póki płomień nie wzbił się w górę, przykuwając jego wzrok i pozwalając mu oddać się marzeniom; usiadł zatem na powrót z rękoma w kieszeniach i stopami na kracie kominka, patrząc przez żelazne pręty na szczyty i pieczary Plutosa.
”Pozwoliłem sobie dziś wieczór, lecz jutro już nie. To przeklęty nawyk i nie pozwolę, aby mnie powalił. Nie, nigdy nie zwalczałem go szczerze, tak jak teraz zamierzam to uczynić... to całkiem łatwe, jeśli tylko ma się silną wolę.”
Tak więc siedział przed kominkiem, rozmyślając jedynie o swym spowodowanym 'goryczą zamierzeniu, albowiem zaraz przypomniał sobie, że wypita przezeń szklaneczka nie była całkiem pełna, wstał więc buńczucznie i powiedział:
”Będziemy pić uczciwie, bardzo proszę... jedną szklaneczkę... tylko jedną... lecz to, do licha... cały puchar”.
www.archangelica.pl


