Dom przy cmentarzu, T.II cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 22
jak Nell w farsie. — Nigdy przedtem tego nie widziałam — podeszła, by przyjrzeć się z bliska naszyjnikowi Gertrudy. — Ciociu Becky, jaka piękna koronka! Czyż ciocia nie wygląda ślicznie, Gertie? Nigdy jeszcze nie widziałam jej aż tak ładnie wyglądającej. Będzie tam najładniejszą damą. Nikt nie ma tak smukłej kibici. — Złączyła szczupłe palce wskazujące obu rąk z kciukami, jak gdyby obejmując ciotkę w talii. — Nie masz przy niej szans, Gertie; wszyscy młodzi ludzie będą do ciotki wzdychać i słać jej czułe uśmiechy.
— Ty nieznośny mały łobuziaczku! Zbiję cię na kwaśne jabłko za wyśmiewanie się ze starej ciotki Becky — zawołała panna Rebeka i drobnym kroczkiem puściła się w pogoń za Lily; uniosła wachlarz dwoma palcami w górę i wesoły uśmiech rozjaśnił jej twarz, gdyż dobrze wiedziała, że to, co Lily powiedziała o jej talii, było prawdą, a lubiła żarty tej śmiałej dziewczynki. Włożyła również brylanty, ostatnie zaś spojrzenie w lustro napełniło ją zadowoleniem z własnego wyglądu; zawsze przy spotkaniu z małą Lily, bawiły się i przekomarzały; w jej obecności każda kobieta weselała i czuła się dziewczęco młoda.
Minął już pełny kwadrans, gdy lokaj chrząkający i pokaszlujący niezmordowanie za oknem przypomniał wreszcie ciotce Rebece o tym, że czas ucieka; Lily usiadła i zagrała menueta oraz jakiś ludowy taniec, po czym urządziła im próbę tańca, przywołując starą Sally, by przyjrzała się temu widowisku, zanim panie odjadą; Lily i ciotka Becky stoczyły jeszcze jedną wesołą walkę — rzadko kiedy rozstawały się bez tego.
Jak to się działo, że gdy wesoła mała Lily wywoływała owe mimiczno-słowne utarczki, w spojrzeniu ciotki Becky pojawiało się na chwilę coś niewyrażalnie czułego i pełnego miłości, a ona zaś sama stawała się dziewczęco serdeczna?
Myślę, że istnieje droga do każdego ludzkiego serca, lecz nieliczni jedynie posiadają dar nieświadomego trafiania doń.
Szeleszcząc jedwabiem sukien wielkie damy wyszły, pozostawiając Lily podnieconą. Stanęła przy oknie z pałającymi policzkami i dłońmi wspartymi na ramie okiennej odprowadzając je wzrokiem, po czym odwróciła się i cof-
— Ty nieznośny mały łobuziaczku! Zbiję cię na kwaśne jabłko za wyśmiewanie się ze starej ciotki Becky — zawołała panna Rebeka i drobnym kroczkiem puściła się w pogoń za Lily; uniosła wachlarz dwoma palcami w górę i wesoły uśmiech rozjaśnił jej twarz, gdyż dobrze wiedziała, że to, co Lily powiedziała o jej talii, było prawdą, a lubiła żarty tej śmiałej dziewczynki. Włożyła również brylanty, ostatnie zaś spojrzenie w lustro napełniło ją zadowoleniem z własnego wyglądu; zawsze przy spotkaniu z małą Lily, bawiły się i przekomarzały; w jej obecności każda kobieta weselała i czuła się dziewczęco młoda.
Minął już pełny kwadrans, gdy lokaj chrząkający i pokaszlujący niezmordowanie za oknem przypomniał wreszcie ciotce Rebece o tym, że czas ucieka; Lily usiadła i zagrała menueta oraz jakiś ludowy taniec, po czym urządziła im próbę tańca, przywołując starą Sally, by przyjrzała się temu widowisku, zanim panie odjadą; Lily i ciotka Becky stoczyły jeszcze jedną wesołą walkę — rzadko kiedy rozstawały się bez tego.
Jak to się działo, że gdy wesoła mała Lily wywoływała owe mimiczno-słowne utarczki, w spojrzeniu ciotki Becky pojawiało się na chwilę coś niewyrażalnie czułego i pełnego miłości, a ona zaś sama stawała się dziewczęco serdeczna?
Myślę, że istnieje droga do każdego ludzkiego serca, lecz nieliczni jedynie posiadają dar nieświadomego trafiania doń.
Szeleszcząc jedwabiem sukien wielkie damy wyszły, pozostawiając Lily podnieconą. Stanęła przy oknie z pałającymi policzkami i dłońmi wspartymi na ramie okiennej odprowadzając je wzrokiem, po czym odwróciła się i cof-
www.archangelica.pl


