Dom przy cmentarzu, T.II cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 20
ROZDZIAŁ LIX
JAK PRZED DOM ”POD WIĄZAMI” ZAJECHAŁA KARETA I JAK WYSIADŁY Z NIEJ DWIE PIĘKNE DAMY W BALOWYCH STROJACH

Minęły już przeszło dwa tygodnie od nieszczęśliwego wypadku Sturka w Butcher's Wood, a on wciąż żył, choć nadal był nieprzytomny. Umierał, lecz bardzo powoli; wystarczało to jednak, by przewidzieć zbliżający się kres tego ”życia w śmierci”.
Dangerfield raz lub dwa razy cierpkim tonem zagadnął Toole'a w sprawie Sturka.
— Czyż nie można niczego uczynić, by przemówił? Pięć minut przytomności wystarczyłoby, by wyjaśnić tajemnicę.
Wówczas Toole wzruszał ramionami i mówił: — Pfi, pfi, drogi panie, niczego pan nie pojmuje.
— Przecież żyje!
— Tak, organizm spełnia mechaniczne, życiowe funkcje, lecz mózg jest martwy — odparł Toole marszcząc brwi z mądrą miną.
— No, więc niechaj go pan ożywi.
— Na Jowisza, sir, pan mnie rozśmiesza — zawołał Toole, szczerząc zęby w uśmiechu i podnosząc wysoko brwi. — Myśli pan, założę się, że my lekarze możemy działać cuda.
— Wprost przeciwnie, sir — odciął się Dangerfield z zimnym szyderstwem — lecz pan mówi, że być może, będzie żył jeszcze sześć tygodni; i przez cały ten czas knot się tli, choć świeczka jest krótka. Czyż nie może pan rozdmuchać jej i dać nam choć jednej chwilki światła?
— Tak, tlący się knot i świeca, proszę bardzo, lecz zamknięta w szklanej butelce; jak, u diabła w nią dmuchać?
— Tfu! — burknęły srebrne okulary, których szkła zamigotały zimnym blaskiem.
— Cóż, sir, proszę mi wybaczyć, lecz pan tego nie pojmuje — powiedział Toole tonem z lekka wyniosłym. — Przez głowę przebiegają dwa wgniecenia długości tego