Dom przy cmentarzu, T.II cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 17
— Znajduje się on w sianie głębokiego letargu — rzekł zacny sługa Boży. — Jego życie jest powolnym zanikaniem, wyciska z niego jak płyn w klepsydrze: z każdą godziną coraz mniej pozostaje w nim życia i wkrótce czas jego upłynie.
— A cóż to jest klepsydra, do pioruna? — spytał Cluffe doktora Toole'a, gdy ramię w ramię wchodzili do pokoju klubowego.
— Ach! Pfi! Jeden z tych legendarnych wrzodów skóry, o którym wspomina Pliniusz, wie pan, ten, co pękł przed dziesięcioma wiekami... cha, cha, cha! — mrugnął Toole i zaśmiał się drwiąco, po czym rzekł. — Zna pan przecież proboszcza Walsinghama!
Panowie w klubie poczęli bezładnie wysnuwać przypuszczenia co do morderstwa i osoby Nuttera; wszyscy wiedzieli, że wydano nakaz aresztowania go.
— Moim zdaniem — powiedział Toole stukając fajką o gzyms kominka, by wysypać popiół, albowiem nie przestawał mleć językiem, gdy nie palił — założę się o gwineę, że będzie, jak mówię — ten biedak utopił się. Niewielu znało Nuttera, wątpię, czy ktokolwiek znał go tak jak ja. Cóż, wyglądało na to, że niczego nie przeżywa i przysiągłbyś, że nic nie jest w stanie go wzruszyć, że jest równie obojętny, sir, jak ten kominek, a tymczasem nie było w całej Irlandii bardziej wrażliwego i ulegającego nastrojom biedaczyska, lecz uczciwego, sir... szczere złoto, sir. Chcę powiedzieć jedynie to, że nawet jeżeli maczał palce w tej paskudnej sprawie, jak twierdzą niektórzy, ryzykuję głową, że to była uczciwa walka twarzą w twarz. Na Jowisza, sir, biedny Nutter nie ma w sobie ani kropli łajdackiej krwi. Nie, ten biedak nie jest żadną kanalią ani zbrodniarzem.
— Sądzono, że utopił się w rzece na wysokości własnego ogródka, biedny Nutter! — powiedział major O'Neill.
— O nie, nic podobnego — przerwał Toole. — Ten nieszczęsny but mógłby na to wskazywać, lecz mimo tego wszystkiego nie mam najmniejszych wątpliwości, że się utopił. Obaj z Lowe'em poszliśmy za śladem na brzeg, w pobliże ścieżki dla koni przy Barrack Street — tam, gdzie rzeka staje się głębsza... zwykle jest tam około pięciu stóp wody, a owej nocy było blisko dziesięć. Teraz, za-
— A cóż to jest klepsydra, do pioruna? — spytał Cluffe doktora Toole'a, gdy ramię w ramię wchodzili do pokoju klubowego.
— Ach! Pfi! Jeden z tych legendarnych wrzodów skóry, o którym wspomina Pliniusz, wie pan, ten, co pękł przed dziesięcioma wiekami... cha, cha, cha! — mrugnął Toole i zaśmiał się drwiąco, po czym rzekł. — Zna pan przecież proboszcza Walsinghama!
Panowie w klubie poczęli bezładnie wysnuwać przypuszczenia co do morderstwa i osoby Nuttera; wszyscy wiedzieli, że wydano nakaz aresztowania go.
— Moim zdaniem — powiedział Toole stukając fajką o gzyms kominka, by wysypać popiół, albowiem nie przestawał mleć językiem, gdy nie palił — założę się o gwineę, że będzie, jak mówię — ten biedak utopił się. Niewielu znało Nuttera, wątpię, czy ktokolwiek znał go tak jak ja. Cóż, wyglądało na to, że niczego nie przeżywa i przysiągłbyś, że nic nie jest w stanie go wzruszyć, że jest równie obojętny, sir, jak ten kominek, a tymczasem nie było w całej Irlandii bardziej wrażliwego i ulegającego nastrojom biedaczyska, lecz uczciwego, sir... szczere złoto, sir. Chcę powiedzieć jedynie to, że nawet jeżeli maczał palce w tej paskudnej sprawie, jak twierdzą niektórzy, ryzykuję głową, że to była uczciwa walka twarzą w twarz. Na Jowisza, sir, biedny Nutter nie ma w sobie ani kropli łajdackiej krwi. Nie, ten biedak nie jest żadną kanalią ani zbrodniarzem.
— Sądzono, że utopił się w rzece na wysokości własnego ogródka, biedny Nutter! — powiedział major O'Neill.
— O nie, nic podobnego — przerwał Toole. — Ten nieszczęsny but mógłby na to wskazywać, lecz mimo tego wszystkiego nie mam najmniejszych wątpliwości, że się utopił. Obaj z Lowe'em poszliśmy za śladem na brzeg, w pobliże ścieżki dla koni przy Barrack Street — tam, gdzie rzeka staje się głębsza... zwykle jest tam około pięciu stóp wody, a owej nocy było blisko dziesięć. Teraz, za-
www.archangelica.pl


