Dom przy cmentarzu, T.II cz. 1 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 16
matki odwiedzinach u panny Lily, a następnie u samego proboszcza — całość, trzeba przyznać, zgodna była z prawdą.
Początkowo Devereux pobladł tak, że Toole przeraził się, później wpadł w dziki szał. Wyrzucał z siebie potoki ostrych słów, przekleństw i złorzeczeń.
Gdy uspokoił się nieco, Toole przeszedł na inne tematy, chichocąc i bawiąc się w dwuznaczniki, sypiąc jak z rękawa skandalikami i wszelkiego rodzaju nowinkami. Deve-reux utkwił w jego twarzy spojrzenie szeroko rozwartych surowych oczu nie słysząc już ani jednego słowa. W duszy przeklinał starą panią Glynn z Palmerstown, ową matkę kłamliwych wieści i Bóg raczy wiedzieć czego jeszcze, czynił wyrzuty staremu proboszczowi Walsinghamowi i gwałtownie przeciwstawiał się temu wszystkiemu.
Generał Chattesworth, który wrócił dwa lub trzy tygodnie później, nie był ani trochę zachwycony spotkaniem z Devereux. Słyszał wiele o nim i jego wyczynach za morzem i bynajmniej mu się one nie podobały. Miał niemal pewność, że jeśli Devereux pozostanie w korpusie, prędzej czy później będzie zmuszony rozprawić się z nim surowo. Nie upłynęły trzy tygodnie od przyjazdu przystojnego kapitana do Chapelizod, a generał nie był jedyną osobą, która podejrzewała, że Devereux żadną miarą nie poprawił się. Tak więc generał Chattesworth nieczęsto widywał kapitana lub rozmawiał z nim; lecz gdy to czynił, odnosił się doń z chłodną wyniosłością. Ponowne przyjęcie go do służby pozostawało w zawieszeniu — i w ogóle wszystkie sprawy biednego Dicka Devereux układały się na opak.
Tego wieczoru, o dziwo, Sturk jeszcze żył i Toole oznajmił, iż stan jego nie uległ zmianie. Lecz cóż to miało za znaczenie? Właściwie było wszystko jedno. Człowiek ów był martwy — taki martwy dla wszelkich zamierzeń i celów w owej chwili, jaki miał być za dwanaście miesięcy i za sto lat.
Wielebny Walsingham, wracając właśnie z odwiedzin u biednej pani Sturk, która przywykła do życia nadzieją i cichą krzątaniną w pokoju chorego, przystanął na chwilę u drzwi ”Feniksa”, by udzielić odpowiedzi na pytania zebranych tam przyjaciół, którzy widzieli, jak opuszczał dom ofiary morderczej napaści.